czwartek, 18 lutego 2016

One Shot ,,Ludzie się zmieniają. Czasami na lepsze,czasami na gorsze." cz.2

W sali śpiewu
Federico
- Opowiadaj Fede! - krzyknęła zafascynowana Ludmiła
- No więc mieszkałem tam z rodzicami. W szkole poznałem taką dziewczynę. Miała na imię Ana. Bardzo ładna i jednocześnie wkurzająca. - stwierdziłem
- Dlaczego? - spytała lekko wkurzona Ludmiła. Co się dziwić.
- Bo cały czas się do mnie podwalała. Miałem dość i powiedziałem jej, że mam dziewczynę w Buenos Aires.
- A potem wróciłeś. - skwitowała już zadowolona Lusia
- Do ciebie - powiedziałem a ona się zarumieniła. - Jesteśmy nadal parą?
- Dla mnie zawsze byłeś wymarzonym chłopakiem. - stwierdziła
- A co tam u Ciebie? Słyszałem, że mieszkasz z Vilu. - spytałem
- No tak. Dzisiaj się z nią pokłóciłam.
- O co poszło? - zapytałem ciekawy
- Tomas. Nie chcę żeby zranił i ją. Ja już cierpiałam. - zauważyłem łzy w jej oczach i ją przytuliłem
- Ona nie rozumie, że ja tylko się o nią troszczę. 
- Na pewno zrozumie. - pocieszałem ją.
- Fede ja chcę być z nią tylko szczera. - płakała
- I jesteś. Ale ona tego nie rozumie.
- Przyjdziesz dziś do mnie? - spytała z nadzieją
- Jak to ci poprawi humor to tak. - uśmiechnąłem się.
- Poprawi. - zaśmiała się.
- Zaśpiewamy coś? - spytałem
- Pewnie. Idź po gitarę, ja tu poczekam.
Ludmiła
 Brakowało mi Federica. Tylko on mnie rozumie. Myślałam, że Violetta to moja przyjaciółka a ona posądziła mnie o takie świństwo. Fede jest kochany. Przyjdzie dziś do mnie, pośpiewamy a mi na pewno humor się poprawi. Co ja bym zrobiła gdyby nie wrócił? Do kogo bym się zwróciła? Wiem, że na pewno nie wybaczę Violce tak szybko. Przecież ja teraz cierpię. A przez kogo? Przez moją najlepszą przyjaciółkę!
- Ludmiła, możemy porozmawiać? - spytała Violetta?
- Nie mam ochoty z tobą gadać. - odpowiedziałam oschle
- Mówiłaś, że będę cierpieć przez Tomasa. Dlaczego go tak nie lubisz? - spytała jakby nigdy nic.
Zaśmiałam się.  - Pytasz mnie dlaczego go nienawidzę? Spytaj wszystkich dziewczyn, ze Studia. - znowu ten śmiech.
- To że zerwaliście, nie jest powodem żeby go nienawidzić! - krzyknęła
- My nawet parą nie byliśmy! Wykorzystał mnie i zostawił.
- Dlaczego mówisz mi te wszystkie kłamstwa?! Jesteś moją przyjaciółką! Powinnaś się cieszyć z mojego szczęścia.
- Violetta. My nie jesteśmy już przyjaciółkami. Osądzasz mnie o takie świństwa. I nie wierzysz mi w żadne słowa. Ta przyjaźń jest już skończona. - stwierdziłam bez krzty uczucia, Chociaż w środku płakałam. Straciłam ją już po raz kolejny.
- Co?! Jesteś okropna! To, że gadasz same brednie nie oznacza że mam w nie wierzyć! - krzyknęła
- Idź do swojego faceta. Pewnie już cię zaprosił do siebie. - zaśmiałam się z pogardą
- Zaprosił! Ale tobie nic do tego!
- Ej, co tu się dzieje? - do sali wszedł Federico, i mnie przytulił bo widział moje zaszklone oczy.
- Lepiej będzie jak sobie pójdziesz i nigdy nie wrócisz. - skierował te słowa do mojej przyjaciółki byłej przyjaciółki.
- A ty kim jesteś żeby mi rozkazywać?! - krzyknęła
 - Chłopak Ludmiły. Federico. - przedstawił się
- Widzisz Ludmiła. Mi mówisz, żebym nie spotykała się z chłopakiem którego znam kilka minut, a sama tak robisz! - krzyknęła zła
- Znam Federica kilka lata! Tylko wyjechał. A teraz wrócił i znowu jesteśmy parą. Ty nic nie rozumiesz! - wrzasnęłam a po moich policzkach zaczęły spływać łzy.
- Uważaj bo ci uwierzę! - zaśmiała się
- Wierz sobie w co chcesz! - krzyknęłam i wybiegłam ze Studia wpadając na Tomasa - Brawo. Udało ci się! Zniszczyłeś naszą przyjaźń. - wrzasnęłam i pobiegłam do parku.
Będąc przy ławce rozpłakałam się.                       Nie sądziłam, że Tomasowi tak szybko się uda. Ale jak już wcześniej mówiłam Violettcie jak ją zrani to niech cierpi. Zasłuży sobie! Jeszcze niech Tomas skłuci ją z całą paczką. Wtedy zostanie sama. Wiem, że będzie cierpieć. To jest pewne w 100%. Znów ją straciłam. Tylko tym razem na zawsze.
- Ludmiła! Ludmi!- usłyszałam głos Francesci, pewnie Federico jej powiedział to co się wydarzyło raptem kilka minut temu.
-Nie płacz! Nie warto. - pocieszyła mnie
- Fran, jak mam nie płakać? Straciłam moją przyjaciółkę już drugi raz! Tylko tym razem na zawsze!
- Nie chodzi sobie z Tomasem! Ale od naszej paczki pomocy, pocieszenia nie dostanie. - uśmiechnęłam się na jej słowa.
- Masz rację. Dziś Tomas ją zaprosił do siebie. A jutro nie będzie dla nas istnieć. Bo my teraz nie istniejemy dla niej. - skończyłam i przytuliłam się do włoszki.
-Przyjdziesz do mnie z Cami i Naty?
- Jasne - uśmiechnęła się
- Choć do Studia, zajęcia zaczną się za 10 minut.
Po zajęciach- Ludmi! Wracamy razem? - usłyszałam głos mojej przyjaciółki - Camili
- Pewnie. Fran wam mówiła, że dziś przychodzicie do mnie?
- Tak mówiła - uśmiechnęła się
- To ty idziesz od razu. - przytuliłam się do rudowłosej i pod rękę doszłyśmy do mojego miejsca zamieszkania
- German! Mamy gości! - krzyknęłam szczęśliwa
- Ja tu widzę tylko ciebie i... - nie dokończył bo nie wiedział jak
- Camila. Moja przyjaciółka - posłałam rudej uśmiech. - Ale przyjdzie jeszcze Federico, Francesca i Natalia. - posłałam mu uśmiech i poszłyśmy na górę .
- Cami, dopiszesz ,,Najlepsze przyjaciółki"? - powiedziałam podając kartkę rudej
- Oki. - trzymaj.
- Powieszę to na drzwiach.- stwierdziłam uradowana.
Kartka którą powiesiłam wyglądała tak:
Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko pobiegłam aby otworzyć. Niestety nie były to osoby na, które czekałam
- A, to ty. - rzuciłam oschle w kierunku Violetty i chciałam odejść, ale musiałam się upewnić
- Violka, dziś idziesz do Tomasa? - spytałam najmilej jak potrafię
- Tak. Ale nie interesuj się. - prychnęłam
- Więc, jutro nie przychodź do mnie z żalem, że cię zgwałcił. - uśmiechnęłam się do niej - Żegnaj - powiedziałam oschle
Ale nie było dane mi odejść. Kiedy byłam na schodach znów zabrzmiał dzwonek. Drzwi otworzyła Violka.
-O hej! -jest szczęśliwa, bo myśli że przyszli do niej
- Fran, Naty, Feduś!! - krzyknęłam i przytuliłam dziewczyny a Fede pocałowałam w policzek.
- Czekam u mnie w pokoju. - uśmiechnęłam się do nich.
Francesca - My się już znamy. - rzucił zimno w stronę Violetty
- Tsak.. - spuściła głowę
- Fran, przyszłaś do mnie? - spytała z nadzieją
- Przykro mi, a właściwie nie. Nie przyszłam do ciebie, i już nigdy nie przyjdę                
- Ale, dlaczego? - spytała smutno
- Dobrze to wiesz. - rzuciłam do niej zimno i pociągnęłam Fede do góry.
W pokoju Ludmiły
-O, już jesteś. - uśmiechnęła się Ludmiła
- Tak. Violetta mnie zatrzymała. - stwierdziłam, prawie śmiejąc się - Ona myślała.. - zaczęłam się śmiać coraz bardziej.- Że ja przyszłam do niej. - i cała nasza grupa zaczęła się śmiać..
- Ludmii.. - zaczęła Naty
- Słucham?
- Bo przyjdzie tu jeszcze mój kuzyn, i jego kolega..
- Nie ma problemu - uśmiechnęła się serdecznie w stronę hiszpanki.
- DZIEWCZYNKI! - Usłyszałam Germana
- Tak? - odkrzyczała Ludmiła
Leon
Diego
 I w tym momencie do pokoju weszli nieziemsko przystojni chłopacy.
- No więc to jest Leon, mój kuzyn. A to Diego, najlepszy przyjaciel Leona.
- Mrrr.. - Ludmiła zaczęła się śmiać
- Cześć, ja jestem Francesca, ale mówcie mi Fran. - uśmiechnęłam się - To jest Ludmiła, ale woli kiedy mówi się do niej Lu. Ta rudowłosa to Camila, ale mówcie jej Cami. - powiedziałam na jednym wdechu a oni zaczęli sie śmiać.
- Do kogo należy pokój obok? - spytał ciekawy Leon
- Do mojej przybranej siostry i równocześnie byłej przyjaciółki - rzuciła  niechęcią Ludmi.
- Aha spoko. - uśmiechnął się.
-Idę po ciasteczka! - krzyknęła Camila
- Ja po soki! - stwierdziła Naty
- Pomogę wam! Fede i Leon też! - krzyknęła Ludmiła. Co oni kombinują?
Diego
Właśnie zostałem sam na sam z Francescą.
- Więc.. lubisz muzykę? - spytałem
- Kocham. Śpiewam od 6 roku życia. - uśmiechnęła się

- To może zaśpiewamy coś? 

- Dobrze. - posłała mi uśmiech...
Nie sądziłem, że Francesca jest taka piękna.. A Violetta? Nie wiem dlaczego, ale to imię kojarzy mi się z czymś złym.. Nie pamiętam z czym.
 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie wiem ile będzie części ale wiem, że będzie jeszcze przynajmniej jedna. Proszę was chociaż o 1 komentarz!
CZYTASZ - KOMENTUJESZ - MOTYWUJESZ
Liv ;3